czwartek, 10 grudnia 2015

terapia zajęciowa kolorem

Na początek informacja o spotkaniu w najbliższą sobotę. Zapraszam:)
A teraz nietypowy (jak na mnie) wpis. Kolor za kolorem. Na pierwszy ogień kolorowe włóczkowe bombki:
Na drugie bardzo kolorowy haft koralikowy:
Na zdjęciu powyżej początek, dalej przy wydatnej pomocy latorośli szybko przybywało kolorowych koralików:
A stan na dzisiaj - obrazek skończony, ale zostało jeszcze porządne wykończenie (oprawa?) Jeszcze nie mam pomysłu na wykorzystanie.
Nie zdążyłam na dzień pluszowego misia, ale to nie znaczenia, bo nie są to misie z pluszu, ale tylko wizerunki pluszowych misiów. Frajda niesamowita  z tą zabawą koralikami. Naprawdę nie przypuszczałam, że może to tak zająć, dosłownie rzucałam wszystko, żeby troszkę powyszywać.
A  deser prawdziwe kolorowe ciasto:

Sama się dziwię, że zrobiło się u mnie tak kolorowo. Nie muszę chyba dodawać, że ta zabawa kolorem ma cudowne działanie terapeutyczne. Przydałoby się obejrzeć jakąś komedię, może możecie coś polecić?

piątek, 13 listopada 2015

czas ciągle goni nas

  I znów przefrunął prawie miesiąc ... Kolejne przerobione oczka ... Tym razem ułożyły się w czapkę i skarpetki. Jedyne zdjęcie i byle jakie, bo szaro, buro i bez słonka:
Czapkę mam jeszcze "z góry":
Czapka z  włóczki drops delight i jakimś brązem z odzysku. Wzór darmowy na Ravelry, a skarpetki z doskonałej włóczki Super Soxx Cashmere.

Oczywiście spotkanie już jutro. Do zobaczenia :)

czwartek, 22 października 2015

na październik



Dawno nie zafascynował mnie aż tak żaden "druciany" wzór, jak ten znany jako "linen stich". W moim wykonaniu wygląda tak:
To jest wersja dwukolorowa, a taki efekt uzyskuje się przerabiając jeden rząd kolorem ciemnym( u mnie granat) i dwa rzędy jasnym. Zrobiłam tym wzorem zimowy komplet tj. otulacz, czapkę i mitenki.
Na różnych etapach wykonania wyglądało to mniej więcej tak:


                                


Najpierw otulacz (najwięcej roboty). Potem  szybko czapka i mitenki:

Czapka  jest z jednokolorową granatową"podszewką", tzn.zrobiłam jeszcze wewnętrzną warstwę dżersejem. Granatowa włóczka to Baby Merino  Dropsa, z ta wielokolorowa to Tosh Merino Light. Czapka i otulacz zrobione na czwórkach, a mitenki na dwójkach.

Wzór jest taki "nieoczywisty' tzn. nie wygląda na robiony na drutach, a raczej na tkany. Jest mniej elastyczny niż dzianina "druciana", zachowuje się jak rzadko tkany materiał. Powtarzam  go w wersji jednokolorowej, takiej "surowej" w wyglądzie, z cienkiego jedwabiu :

Mam zamiar połączyć to z tkaniną, z jedwabną surówką, albo lnem. Troszkę zrobione wygląda tak:
Robię na cienkich drutach tzn. na dwójkach, ale mam jeszcze cieńsze, bo jak tylko znalazłam takie, nie mogłam sobie odmówić kupna:
 
Mają grubość 1mm i jeszcze nie wiem, co na nich zrobię, ale na pewno wypróbuję. Może koronkowe wykończenie jakiejś dzianiny... Druty  wykonane są z włókna węglowego co sprawia, że są bardziej odporne na wyginanie niż druty metalowe. Metalowe mam 1,5mm i po kilku robótkach, kształt mają mocno zmieniony.

Zaczął się październik, pogoda jesienna i nie wszystko układa się tak jak powinno, więc leczę się bardzo prawdziwą "Elegancką piosenką o szczęściu". Polecam :)


Przypominam jeszcze o spotkaniu w najbliższą sobotę.  Mam nadzieję, że frekwencja dopisze i  da się podładować akumulatory. Do  miłego zobaczenia:)



czwartek, 24 września 2015

po wakacjach

I po wakacjach... Niewiele mam wakacyjnych udziergów, a przynajmniej takich nadających się do pokazania, ale kocyk skończyłam:
Jakoś nie mogłam go ułożyć, żeby był widoczny w całości. Fajna robota, równa, bez dodawania czy spuszczania oczek, bez zszywania. Sama przyjemność.

Zbiór  moich misiów powiększył się o taką "miśkę":
Musiałam ją sobie kupić, bo  napis, który miśka ma na  tabliczce śmiało może służyć mi za  motto. To taka tymczasowa nagroda za zmaganie z trawnikiem, bo trawnik będzie ładny dopiero na wiosnę (przynajmniej taką mam nadzieję) i to będzie właściwa nagroda.

Miałam nie pisać na tym blogu o książkach, ale przebrnęłam przez taką książkę, z którą warto się zapoznać:
Napisałam "przebrnęłam", bo nie jest to  łatwe czytadło, ale polecam. Po tej książce postrzeganie świata zmieniło mi się diametralnie. Jest dołująca i całe szczęście, że na koniec autor proponuje jakieś rozwiązania, niestety pozostaje ono w sferze pobożnych życzeń. Chciałoby się wierzyć, że "ludzi dobrej woli jest więcej", ale rzeczywistość pokazuje, że w sferach  decyzyjnych na pewno są mniejszością. Polecam recenzje na LC. Powinna być to lektura obowiązkowa.

Wpis pojawia się nieprzypadkowo, bo w najbliższą sobotę zapraszam na spotkanie. Do miłego zobaczenia :)


piątek, 28 sierpnia 2015

jeszcze wakacje

   Ciepło jak bardzo rzadko, o tej porze roku. Taki ładny koniec sierpnia, pamiętam, był  ładnych kilkanaście lat temu. Bardzo mi to pasuje. Lubię ciepełko, chociaż trawnik muszę wymieniać i  instalować nawodnienie. Widzę jeszcze jedną wadę -  grzyby chyba nie zdążą urosnąć.
   W związku z sezonem ogródkowym robótki w zastoju, powoli tylko "dzieje się" kocyk - taki letni, żeby nie przyklejać się gołą skóra do mebli.
Włóczka z odzysku  ramia z bawełną. Mam nadzieję, że po praniu będzie to wyglądało trochę równiej.
Ciepło zaburzyło  nam też spotkaniowy grafik :( ale żeby nic nie uciekło, jutro odbędzie się zaległe spotkanie. Noce już chłodniejsze, to "puszka" zdąży się ochłodzić, a i wiatrak czeka w pogotowiu.
Do zobaczenia :)



piątek, 17 lipca 2015

góra puchowego szczęścia

Po urlopie trzeba było domek dopieścić. Pokończyć zaczęte remonty, wytapetować  ostatni pokój, a wszystko własnymi rączkami i czasu zabrakło na robótki. Zdążyłam tylko przygotować materiał na kolejny sweterek - kremowy kaszmir z odzysku i to w ilości 45 dag Prawdziwa góra puchowego szczęścia:
Teraz tylko!!! zdecydować się na jakiś wzór... i do roboty.

Chyba mnie pamięć nie myli, że jutro mamy spotkanie. Ja już się cieszę na tę chwilę relaksu :)

środa, 17 czerwca 2015

i po urlopie

Sweterek się sprawdził. Cienki, cieplutki i w połączeniu z odzieżą deszczo- i wiatrochronną dawał komfort nawet w takich temperaturach:
To najniższa temp. na koniec,  prawie 400 km za kołem podbiegunowym, więc nie dziwi. Wcześniej bywało ciut cieplej. Mimo złej aury, widoki były bajkowe:
niektóre nawet z odpowiednim zapachem:
Dzień trwał na okrągło (tak było o pierwszej w nocy), więc przeczytałam 3 książki:
 Zaliczyliśmy udane połowy:
Domkiem była ta skorupka:
Przepłynęliśmy nią 260 mil.
Spotykaliśmy takie ładne "wieloryby":
 niegroźne polarne misie:

Jednym słowem: odpoczęliśmy:

Nie wiem, czy dobrze pamiętam, w najbliższą sobotę zaplanowałyśmy chyba spotkanie? Wiem, że było publiczne dzierganie w ubiegłą sobotę, ale gdyby ktoś miał niedosyt. to zapraszam:)





piątek, 29 maja 2015

zdążyłam

Udało się! Skończyłam sweterek (bluzeczkę) - jeden z bardziej udanych projektów. Tak  wygląda "konstrukcja":
Trochę to zawiłe,bo robione od środka karczka, potem rękawy, a potem  dobierane oczka  na korpus i w dół. Na pewno jeszcze kiedyś powtórzę, świetny , nic nie ciągnie i nie krępuje ruchów. Wzorowałam się na Pipit Heidi Kirrmaier. Dół zrobiłam bardziej przyległy, regulowany dobieranymi oczkami, ale nie bardzo to widać, bo wszystko takie drobniutkie, wydziergane na drutusiach 1,5mm. Włóczka - cieniutki kaszmir 100% z odzysku. Na szczęście rozmiar w okolicach 36,  na większy nie starczyłoby cierpliwości.
Najchętniej nie zdejmowałabym go. Dawno nie byłam tak zadowolona ze swojej robótki. Nie wszystko jest idealne, bo zaczęłam go może ze dwa lata temu, więc "przerwę" widać. Robię wyraźnie lepiej! I zdjęcie na ludziku:
I lato polarne  już nie takie straszne...

poniedziałek, 25 maja 2015

drutusie i aktualności

Przyśpieszam! Zostawiłam wszystkie inne robótki, żeby do wyjazdu skończyć ten sweterek, czy bluzeczkę, sama nie wiem jak to nazwać:
Cieniutki kaszmir z odzysku, drutusie 1,5mm. Dłubania sporo, ale muszę się wyrobić, bo wyjazd za koło podbiegunowe, więc ciepełko bardzo pożądane. Jeszcze jedna fotka z wzorkiem:
Wzór z książki A.Starmore tzn. te kwiatuszki, bo forma zbliżona do Pipit Heidi Kirrmaier.
Czasu niewiele, a jeszcze trochę rzeczy do ogarnięcia. Pierwsza faza remontu za mną (podłoga zmieniona), wyjazd służbowy też, ale to drugie - sama przyjemność.


 Piękne widoki:

 Nawet egzotyczne, bo winnic u nas nie ma:



Nawet  magazyn  fabryczny tak ładnie zlewa się z otoczeniem:
No i zamek:
A na nim uczta:
Można było odpocząć po remoncie. Jeszcze tylko ogród do ogarnięcia , wykończenie sweterka i "wakacje".



piątek, 8 maja 2015

jak zwykle...( przed spotkaniem)

     Niby lato blisko i  na drutach powinny królować ażurowe dzianiny, ale u mnie inaczej  niż  "u ludzi". Skończyłam ciepłe "pieskowe" skarpetki (komplecik do sweterka):
Na tegoroczne wakacje "jak znalazł". W robocie jeszcze ciepły kaszmirowy sweterek i wełniana czapka dla męża. Mam nadzieję, że zdążę... Żyję tym wyjazdem i zapomniałam o, jednak! letniej bluzeczce:
Skończyłam ją jeszcze przed skarpetkami. Wzorowałam się na projekcie V-line Svetlany Volkovej. Inaczej narzucałam oczka - nie chciałam ażuru- więc nabierałam z poprzecznej nitki. Już ją lubię, bo powstała z zakupionego w Lizbonie jedwabiu - taka specyficzna, osobista pamiątka.

I  na koniec  przypomnienie:

Spotkanie już jutro od 14. Do miłego zobaczenia :)

czwartek, 16 kwietnia 2015

tradycyjnie

   Moja aktywność blogowa przejawia się w terminach bliskich spotkaniom, więc tradycyjnie  zamieszczam wpis i przypominam - spotkanie już w najbliższą sobotę. Mam nadzieję, że relaks przy robótkach  bardzo się przyda.
    Na ostatnim spotkaniu dominowały hafty, więc się zaraziłam i zaczęłam od dawna planowany sampler. Co prawda, wybrałam sobie szarobure kolory, więc nie wygląda to zbyt atrakcyjnie, ale tylko takie kolory toleruję na ścianie, więc nie miałam wyjścia. Trochę to próbowałam ożywić jednym pasmem błyszczącej wiskozy, a w napisach, jest jeszcze pasemko srebra. Nie bardzo to widać na zdjęciach, ale w realu obrazek na tym dużo zyskuje.
  Z robótkowych rzeczy skończyłam jeszcze sweterek :
   Przed praniem był idealny, ale po praniu jest co najmniej rozmiar większy, więc może będę jeszcze poprawiać. Przy dekoltowej plisce wypróbowałam "poziomy warkoczyk", nie umiem tego lepiej nazwać, ale filmik dobrze pokazuje, jak to zrobić.
   Teraz wrócę do robienia ciepłych rzeczy np. skarpetek z pieskowej sierści, bo wymagają tego wakacyjne plany. 


piątek, 6 marca 2015

aktualności

Mobilizacja do napisania kilku słów, w moim przypadku, następuje jak zwykle przed spotkaniem. Tak więc spotkanie już jutro - zapraszam :)
Nie mam czym specjalnie się pochwalić, ale przynajmniej zaczynam kończyć niektóre pozaczynane robótki:
-koralikowe:
Teraz jeszcze pozostaje oswoić się z tymi "dekoracjami", bo zawsze jak  coś ozdobnego założę, czuję się jak choinka.

-do tego sweterka jeszcze trochę brakuje, ale jestem już przy drugim rękawie, więc są przynajmniej możliwości szansy na nadzieję skończenia:
Przydałby mi się ten sweterek już teraz, bo jest z cieplutkiej wełenki jagnięcej, a zima wróciła (myślę, że jednak nie na długo)

 Na koniec piosenka na, powiedzmy, "dzień kobiet":
Do zobaczenia jutro :)))


wtorek, 17 lutego 2015

pieski wpis


 Dzisiaj dzień kota, ale  na razie nie mam kota,  więc będzie o psie.  Mój pies znalazł już swoje miejsce na zdjęciu w nagłówku, a razem z nim sweterek z jego miluśkiej sierści, który zrobiłam, tzn. sweterek, bo sierściową niteczkę uprzędła mi Finextra (dziękuję:) A tu będzie o innych pieskach, albo o pieskach w ogólności np.

 fajny pracownik pewnych linii lotniczych:


Dawno temu na  tym blogu znalazłam świetny tekst, podaję źródło zgodnie z tym co blogu, bo do niego nie dotarłam :
Sabrina Fox:
„Die Sehnsucht unserer Seele” ( Die Lust, den eigenen Weg zu finden).
„Pragnienie naszej duszy” ( Chęć znalezienia własnej drogi).

Czy jesteś już tak dobry?

" Jeżeli potrafisz bez rozdrażnienia rozpocząć dzień bez filiżanki kawy,
  Jeżeli potrafisz ignorować ból i jesteś radosny mimo wielu dolegliwości,
  Jeżeli potrafisz powstrzymać się od narzekania i zanudzania innych swoimi problemami,
  Jeżeli możesz codziennie jeść to samo i być jeszcze za to wdzięcznym,
  Jeżeli jesteś wyrozumiały, gdy Twoi bliscy nie poświęcają ci wystarczająco dużo czasu
  Jeżeli przebaczasz, gdy obwiniają cię niesprawiedliwie,
  Jeżeli przyjmujesz krytykę bez urazy,
  Jeżeli wybaczasz agresywne zachowanie osób, które kochasz,
  Jeżeli nie zwracasz uwagi na wykształcenie swoich przyjaciół i nigdy nie wytykasz ich błędów
  Jeżeli ubogich znajomych traktujesz na równi z bogatymi,
  Jeżeli nigdy nie kłamiesz, nie zwodzisz, nie wprowadzasz w błąd,
  Jeżeli radzisz sobie ze stresem i zasypiasz bez pomocy pigułek,
  Jeżeli nie potrzebujesz alkoholu aby się zrelaksować,
  Jeżeli szczerze możesz powiedzieć, że nie masz w sercu żadnych uprzedzeń na tle koloru skóry,          religii   i  poglądów politycznych,
  Jeżeli potrafisz kochać bezwarunkowo, bez wywierania nacisku i bez żadnych oczekiwań...

 Wówczas, mój przyjacielu, jesteś prawie tak dobry jak twój pies."

Tak mnie naszedł ten psi temat przy okazji zmian ubranka blogowego i dnia kota, więc jeszcze piosenka z pieskiem w tle:

Pozdrawiam wszystkich psiarzy i oczywiście kociarzy.

czwartek, 12 lutego 2015

podobno nie ma już telegramów...

a ja dostałam i jaki słodki:
Bardzo wymowny - minimum słów ( jedno!) - a  ile treści . I adresat znany, i nadawca, i intencje :)))


telefoniczny sweterek

W zasadzie już tylko spotkania mobilizują mnie do sklecenia paru słów, a że spotkanie przypada w najbliższą sobotę, więc piszę. Mam nadzieję, że z wiosną się to zmieni....
No i żeby wpis był choć troszkę "obrazkowy" - to wkleję zdjęcia paru ostatnio zrobionych drobiazgów:
1.tytułowy telefoniczny sweterek:
Bardzo chciałam wypróbować ten fantazyjny warkoczyk i się udało, ale i tak koralik jest najfajniejszy
2.rękawiczki do świątecznego czapkowo-szalikowego kompletu:
w tle pierwszy uszyty przeze mnie miś, a w zasadzie żubromiś, bo z pyszczka bardziej przypomina żubra :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...