piątek, 9 grudnia 2016

informacyjnie

spotkanie już jutro :)))

Chciałam zrobić jakiś wpis robótkowy, ale aura taka niesprzyjająca... Nie ma kiedy zrobić zdjęć. Ciemno, ponuro... Część robótek wyjechała bez utrwalenia, część dosycha.. Zrobiłam pomysłową czapkę z projektu znalezionego na ravelry. Jeszcze nie mam zdjęć, bo schnie, ale  na pewno warto ją opisać.
Z dostępnych zdjęć jest kołderka:
Pojechała już do Malucha.
I jeszcze ciepły komplecik:
Na zdjęciu wersja nieskończona, bo sówki dostały jeszcze oczka, więc trochę ożyły.
I na koniec ciekawostka , odwiedziły mnie sarenki i gdyby nie ogrodzenie, pewnie podeszłyby pod okna. Ale frajda... Były cztery, ale wszystkie naraz nie zmieściły się w kadrze



piątek, 25 listopada 2016

pluszowe misie

Dzisiaj  dzień pluszowego misia. Moje misie jeszcze nie gotowe, więc posiłkuję się gotowcem . Nie wiem ile razy oglądałam już tę reklamę :

I jeszcze mi mało...

poniedziałek, 24 października 2016

uwaga - zmiana planu

Nie do wszystkich stałych uczestniczek naszych spotkań docierają informacje z fb, dlatego piszę tutaj. Miałyśmy zaplanowane spotkanie na 29 października, ale ze względu na wyjazd, na moje osobiste spotkanie z powiększoną rodziną , robótkowy sabat odbędzie się tydzień później czyli 5 listopada.
Przygotowałam się na to, jak przystało na drutującą babcię (na razie jeszcze jakoś dziwnie to brzmi, ale ... przyjdzie przywyknąć :)))
Miałam trochę białego (?) kaszmiru  i powstał sweterek z oldskulową czapeczką, robią się jeszcze butko-skarpetki. Pościel w zakręcone miśki też uszyta własnoręcznie czy raczej własnomaszynowo ...

Tak więc jeszcze raz przypominam : spotkanie 5 listopada. Zapraszam serdecznie :)

piątek, 30 września 2016

mija miesiąc

i czas przypomnieć o spotkaniu. Jeszcze nie w pełnej formie, leczę przeziębienie i skręconą nogę, ale będę jutro punktualnie. Oczywiście zapraszam :)
Nie wiem jak można wrócić z takiego ciepełka:





 z przeziębieniem, w każdym razie ja wróciłam.
 Robótkowo nie poszalałam, pokończyłam kilka drobiazgów dla Maluszka, inne jeszcze się robią.

Do zobaczenia jutro :)

piątek, 2 września 2016

wdzianko

Czekałam na możliwość zrobienia lepszych zdjęć, ale się nie doczekałam, więc daję to, co mam. Wdzianko po zrobieniu i wypraniu wygląda tak:
Ciepłe toto nie jest, ale miało być letnie i przewiewne. Bawełna świetna i nawet kolor fajny taki ciepłometaliczny.
 


Właścicielka zadowolona, to ja dwa razy bardziej.
A na drutach nowy kocyk:
Wpis zrobiłam dawno, bo i kocyk żagielkowy już gotowy, ale o tym w następnym wpisie razem i innymi niemowlęcymi robótkami

Oczywiście przypominam o jutrzejszym spotkaniu spotkaniu, jak zwykle od 14. Do zobaczenia :)

piątek, 5 sierpnia 2016

spotkanie

Wpadłam tylko na chwilkę przypomnieć o jutrzejszym spotkaniu, jak zwykle od 14:)
Robótkowo nie mam jeszcze się czym pochwalić. Miałam dziś skończyć letni sweterek, ale moje plany trochę się pokrzyżowały. Bywa i tak... Pokażę tylko wzór:
I taki zezwłoczek, prawie gotowy:
Szara bawełna Surf Mondial drutki 4mm. Jutro skończę, to i wpis zamieszczę może wczesniej niż za miesiąc.
Do zobaczenia jutro :)

piątek, 8 lipca 2016

przypomnienie

   Na początek przypomnienie : spotkanie już jutro :) Jak zwykle od 14.
   Nie zdecydowałam się na frędzelkowy dodatek do sweterka, uznałam że sam ażur jest wystarczająco dekoracyjny. Po praniu i zblokowaniu wygląda mniej więcej tak:
Nawet jestem zadowolona. Cienka włóczka i cienkie druty to dobry przepis na udany wyrób, no może trochę więcej oczek trzeba przerobić, ale warto.
Na ludziku prezentuje się o tak:
I  jeszcze z tyłu:
A teraz z innej beczki ; z racji że trwają wakacje, czasu jakby więcej i może ktoś chciałby się zrelaksować, polecam spływ kajakiem rzeką Supraśl z Supraśla do Wasilkowa. Bajka!!!
Czasem przysiądzie pasażer na gapę:
A  wielkie ptaszydła na wyciągnięcie ręki:
A w samym Supraślu nowe ciekawe muzeum Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa.
Byłam kilka lat temu z dziećmi w podobnym pod Sztokholmem i tylko wzdychałam, czemu u nas takich nie ma. Parę lat minęło i jest, i to na wyciągnięcie ręki.(te zakładeczki wykonuje się własnoręcznie)
Supraśl to bardzo inspirujące miejsce, pokochałam te altanki. Próbuję wyobrazić sobie tę pierwszą , jak zostanie opleciona kwitnącymi pnączami.

Chciałabym mieć takie w swoim ogródku....






odkurzona biblioteczka


Kubeczek z takim żartobliwym napisem kupiłam na targach książki.

Nie piszę na tym blogu o książkach, ale to nie wcale nie znaczy, że nie czytam. Ubiegły rok wypadł trochę poniżej normy, ale w tym roku myślę, że będzie lepiej.
Nie będę ich opisywać , tylko gwiazdkami opatrzę znaczące (oczywiście dla mnie) pozycje. Pięciogwiazdkowe na pewno chciałabym przeczytać jeszcze raz. Bez  gwiazdek , to książki przy których słychać "gwizd czasu". Półroczny "dorobek" czytelniczy wygląda następująco:

 1.Simon Sebag Montefiore- " Jerozolima. Biografia "*****
 2.Ela Sidi - "Izrael oswojony"****
 3.Gabriel Juan Vasquez - "Reputacje"
 4.Piotr Strzeżysz - "Powidoki"*
 5.Piotr Lipiński Michał Matys - "Absurdy PRL-u"
 6.Blanka Busquets - "Półsłówka"
 7.Ian McEwan - "W imię dziecka"*
 8.Arno Geiger - "Wszystko o Sally"
 9.Marek Niedźwiecki - "Australijczyk"*
10.Orhan Pamuk - "Dziwna myśl w mej głowie"****
11.Richard Flanagan - "Ścieżki Północy"****
12.Andrea Camillieri - "Pole garncarza"
13.Lars Saabye Christiensen - "Półbrat"****
14.Jerzy Sosnowski - "Co bóg zrobił szympansom?"***
15.Bartek Sabela - "Może morze wróci"*
16.Marek Brzeziński - "Kulisy Kulinarnej Akademii"*
17.Pamela Druckerman - "W Paryżu dzieci nie grymaszą"**
18.Dorota Wodecka - "Polonez na polu minowym"*
19.Marta Sztokfisz - "Chwile których nie znamy.Opowieść o Marku Grechucie"*
20.Julia Child - "Francuski szef kuchni"***
21.Szczepan Twardoch - "Morfina"
22.Richard Schickel - "Martin Scorsese.Rozmowy"**
23.Ałbena Grabowska - "Coraz mniej olśnień"
24.Mario Vargas Llosa - "Dyskretny bohater"*
25.Christopher Sandford - "Rolling Stones.Zespół który nie poddaje się żadnej definicji"***
26.Alexander McCall Smith - "Niedzielny klub filozoficzny"*
27.Sascha Arango - "Prawda i inne kłamstwa"*
28.Miłosz Brzeziński - "Głaskologia.Faktyczne reguły motywowania i rozumienia motywacji"*
29.Lars Saabye Christiensen" - Odpływ"***
30.Edmund Ruthefurd - "Paryż"*
31.Paweł Huelle - "Śpiewaj ogrody"**
32.Karol Modzelewski - "Zajeździmy kobyłę historii"**
33.Jerzy Dobrowolski - "Wspomnienia moich pamiętników"***
34.Russell Shorto - "Amsterdam.Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie"***
35.Jakub Małecki - "Dygot"**
36.Richard Flanagan - "Klaśnięcie jednej dłoni"***
37.Leszek K.Talko - "Talki w podróży"**
38.Albert Camus - "Mit Syzyfa i inne eseje"*
39.Piotr Ibrahim Kalwas - "Dom"
40.Emmanuel Carre - "Królestwo"
41.Lars Saabye Christensen - "Beatlesi"
42.Julian Barnes - "Wymiary życia"****
 Najciekawsza seria to biografie miast, świetnie się czyta. Mam już dwie następne w kolejce do czytania.

piątek, 6 maja 2016

nowe druciaki

   Zapewne zainteresowane wiedzą, ale żeby tradycji stało się zadość przypominam o jutrzejszym spotkaniu. Jak zwykle od 14. Zapraszam :)
    A teraz w nawiązaniu do tytułu prezentuję gotowe druciaki:
   Najpierw gotowy misiowy kocyk:
   Ten wzór "chodził" za mną od dawna, ale brakowało pretekstu do zrobienia i jak tylko się pojawił, poza kolejką wskoczył na druty. Włóczka bardzo fajna na dziecięce projekty - bawełna z wełną mniej więcej po połowie. To jeszcze stare zapasy.
   Przyszyłam metkę, żeby nie było wątpliwości:
  Nici jeszcze zostało, więc zrobię jeszcze jakieś zabawki.
  Drugi druciak, to popularny niegdyś "ogoniasty". Jeszcze nie mam takiego w szafie, więc z opóźnieniem, ale powstał.
Zdjęcie  w pełnym słońcu, to trochę prześwietlone. Plecy i rękawy gładkie, na połach ażur:
Przed praniem nie bardzo jeszcze widoczny, ale  pod światło coś widać:
Brzegi chcę wykończyć taśmą frędzelkową, o taką:
Jeszcze się waham, bo roboty z tym niemało.





środa, 23 marca 2016

troszkę nietradycyjnie

   wpis ukazuje nie w spotkaniowym tygodniu.
   Najbliższą sobotę większość z nas spędzi na ostatnich przygotowaniach przedświątecznych, a może już nawet na świętowaniu , czego wszystkim życzę. Spotkanie  odbędzie się za tydzień, w pierwszą sobotę kwietnia.
    Ostatni weekend miałam przyjemność spędzić na włóczkowym święcie w Edynburgu. Nie traktuję swojego hobby na tyle poważnie, żeby jeździć przez pół świata na takie festiwale w poszukiwaniu inspiracji, zapoznania się z nowościami, trendami  czy spotkaniami z twórcami itp. , dalej myślę, że to fanaberia, ale dostałam taką wycieczkę w prezencie i  bardzo (!) cieszę się, że ktoś docenił to co robię i lubię robić.

 To prawdziwe święto i raj dla dziewiarek. Zachęcona zamieszczanymi co rusz tabliczkami o takiej treści:
 dotykałam, głaskałam, miziałam włóczki, czesanki , filcowanki i dzianinki :




Zakochałam się w tych artystycznych wrzecionach




 Rozbawiły mnie zabawki wełniane i ich ubranka (filcowane dudy i główka szkockiej krówki na spódniczce prześmieszne)







Jedwabie i jedwabne produkty rękodzielnicze prawdziwie zainspirowały


                                                                                   

Produkty głównego sponsora mimo ogromnego wyboru nie skusiły nawet promocją (nie było koloru, którego właśnie potrzebuję).
Czegoś się nawet dowiedziałam - myślałam, że moher jest tylko kozi, ale są "moherowe" owieczki:

 Spotkałam różne miśki: szyte tkaninowe i futerkowe z alpaki:                                                                           
                                            

Podziwiałam piękne luksusowe włóczki:


i wykonane z nich dzianiny.


Parę rad  na pewno wezmę sobie do serca.


Tymi karteczkami może się zainspiruję:


Obejrzałam też stoiska znanych dziewiarek- blogerek-projektantek, ale o swoich stoiskach one na pewno piszą lepiej.

Najbardziej spodobały  mi się niekrzykliwe, ale solidne i jednocześnie misterne wyroby (chyba jestem niereformowalna).
 Były też w bardzo ciekawej wersji z koralikami, ale w tym momencie mój aparat się nie popisał, a i mnie pewnie zabrakło umiejętności.

Zrobiłam sobie parę prezentów, tj. kupiłam parę włóczek i przydatnych gadżetów (te znaczniki - owieczki są rozczulające).  Szara włóczka na cewce to wełna merino z angorą, kolorowy moherek do jej ożywienia  i BFL- najlepsza angielska wełna - moja, w wersji lace. Symboliczny szkocki oset (którego,  jak głosi napis przy wejściu na edynburski zamek - nie można go bezkarnie podeptać) - w łagodnej wersji w postaci kostnej porcelany i wytwornej herbatki.
Osobny wpis pewnie należałby się Edynburgowi, bo zdążyłam przez chwilę po nim pobiegać, ale i bez tego wpis jest obszerny. Na koniec trochę wiosny, biało- fioletowej z krokusów,
 żółtej z pola żonkili:

i wełniane życzenia świąteczne:

  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...